Zakochałam się

Królowa napisała 16 sie, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Jak to zwykle ja, w muzyce albo w filmie czy książce. Tym razem padło na film, a konkretniej serial, a jeszcze konkretniej na postać z serialu, Gwen Cooper z Torchwood. Serial jest  połączeniem The X-Files z The Fringe, znaczy jest świetnie zrobionym sensacyjnym serialem o specjalnej komórce do tropienia i walczenia z siłami pozaziemskimi (takie uogólnienie, wybaczcie). Ale właściwie mam wrażenie, że o czym by nie był i tak bym się zakochała w Gwen, bo jest genialnie napisaną postacią, przecudownie graną przez Eve Myles. Aktorka jest Walijką, jej postać tak samo, to mój pierwszy odnotowany przypadek totalnego zauroczenia akcentem. Acz Gwen ma i inne zalety, jest twardą laską, silną, inteligentną, nieustraszoną wojowniczką, ma niebanalną urodę i niesamowitą siłę przekonywania. Zaczęłam ten Torchwood od czwartego sezonu, po pierwszym odcinku byłam mocno zaintrygowana, po drugim wsiąkłam totalnie, bo jest w nim scena, która przyprawiła mnie o stan bezdechu, co naprawdę rzadko się zdarza. Uwielbiam poddać się emocjom, szczególnie tym, które niesie ze sobą film, bo przecież gdzieś w głębi umysłu wiem doskonale, że #totylkofikcja, tym większy szacun dla twórców, jeśli to jest w stanie mnie poruszyć tak, że siedzę znieruchomiała, z zapartym tchem, a po wszystkim robię wielkie WOW. I taka była jedna długa scena w drugim odcinku Miracle Day, a potem było wiele innych, nie aż tak, ale porównywalnie dobrych. Pewnie dlatego, że brała w nich udział Gwen, bez której cały ten serial byłby tylko kolejnym „serialem o kosmitach”. Wielbię tego, kto ją napisał, wielbię Eve Myles za takie jej zagranie, jestem bezkrytycznie zakochana.

Tagi: ,

Odpowiedz