Wyjazd integracyjny, czyli jak krzyczeć z zażenowania

Królowa napisała 4 cze, 2012 w kategoriach Bez kategorii

Tak jakoś się stało, że ja i dwójka znajomych obejrzeliśmy film „Wyjazd integracyjny”. Nie pytajcie dlaczego wpadliśmy na tak szalony pomysł, trudno, stało się.
Podstawowy problem z tą komedią mieliśmy taki, że nie wiedzieliśmy w ogóle co ma być w nim śmieszne. Jak stwierdziłam wtedy – mogli zrobić śmiech z offu, żeby przynajmniej było wiadomo co jest dowcipem. Bo tak nie było jasne, czy pękać ze śmiechu należało gdy na ekranie był:
seksizm (podstawową rolą wszystkich kobiet w filmie było pokazywanie cycków, jedna jeszcze ukazana jako upierdliwa dziewczyna, która każe swojemu facetowi dzwonić do siebie 3 razy na godzinę, świetny pretekst, żeby w końcu bohater mógł ją zwyzywać i rzucić przez telefon)
mobbing i molestowanie seksualne (szef mówiący podwładnej: „ściągaj stanik”, klepanie kobiety w tyłek, również przez wyższego stopniem pracownika)
rasizm (jedyny czarnoskóry aktor nie mówił żadnej kwestii, za to w kilku scenach chodził za innymi bohaterami zawsze przystrojony w naszyjnik z bananów – takie nawiązanie do „czarnej małpy”, tego dowcipu rodem ze stadionów piłkarskich, o, na przykład)

Drugi problem z tym filmem to kompletnie nielogiczna, nieprawdopodobna fabuła. Otóż osią intrygi jest fakt, że po zakwaterowaniu całej tej ekipy z firmy w hotelu wychodzi na jaw, że do jednego pokoju zostały przypisane trzy osoby, które wcale nie miały i nie chciały ze sobą w nim być – omyłkowo wszyscy dostali klucze. Już to, że dostali te klucze było mało prawdopodobne, o ile wiem, klucze dawane gościom w hotelach nie występują w takiej ilości, a nawet jeśli, to jest jakoś odnotowane, że już ktoś jeden wziął, no ale to jeszcze da się jakoś obronić. Natomiast to, że po tym jak się okazało, że całą trójka stoi w jednym apartamencie zaskoczona obecnością innych osób i wyraźnie z tego niezadowolona, i nie idzie do recepcji rozwiązać ten problem – to już jest idiotyczne. A. zapytał: no ale czemu oni nie poszli wyjaśniać tego do recepcji?”, na co M. odpowiedział: bo nie byłoby fabuły.
I to, niestety, była prawda. Tylko że można zrobić komedię pomyłek bez opierania fabuły o tak idiotyczne postępowanie bohaterów, no można.
I nawet jak na film o wielkim pijaństwie to tego pijaństwa jakby mało, podobno wszyscy latają nawaleni, ale nawet tego nie widać. Widać cycki. I czarnoskórego z bananami na szyi. I absurdalnie stary telefon jednego z bohaterów.

Trzeci problem to dźwięk i aktorstwo. To zasadniczo problem wielu polskich filmów, ale mnie wciąż lekko zaskakuje. Dźwięk jest taki, że człowiek żałuje chwilami że nie ma napisów, bo nie można zrozumieć co mówią czy śpiewają aktorzy ludzie wypowiadający swoje kwestie. No właśnie – powiedzieć aktorzy to za dużo, jedyną aktorką tam jest Katarzyna Figura i to jest jedyny jasny punkt „Wyjazdu integracyjnego”. Ma małą, kiepską rolę, polegającą głównie na bieganiu w stroju dominy i krzyczeniu na samców, ale nawet w tym widać, że jest dobrą aktorką, że gra, a nie tylko mamrocze napisane kwestie jak reszta ekipy.

I chciałam się jeszcze popastwić nad tym gniotem, ale mi się odechciało. Tylko rzygać się chce, że takie coś normalnie, legalnie można w kinie puszczać.Fu.

Tagi: , , , , , , , ,

Odpowiedz