Wino, kino i kobieta

Królowa napisała 11 paź, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Byłam w kinie w bardzo miłym towarzystwie, na dobrym filmie, mam pyszne marynowane grzybki i niedobre wino, które sobie abnegacko popijam z gwinta. Wino nazywa się „Julia” i zaprawdę, powiadam Wam: nie kupujcie go.

A w kinie byłyśmy na filmie „Wyśnione miłości”,  też nieco abnegackim melodramacie, o miłości, nieszczęśliwej rzecz jasna, z bohaterami, którzy ciągle palą papierosy, cytują sobie wiersze, chodzą do teatru na manichejskie sztuki i w ogóle takie trochę tchnienie egzystencjonalizmu, Audrey Hepburn i James Dean, miłość, cierpienie, sztuka, moda, geje, imprezy, szaleństwa młodości. Nic wybitnego, ale bardzo życiowe, („Gdyby za każdym razem, gdy odświeżam stronę, ktoś umierał, ziemia byłaby już wyludniona”, mówi laska czekająca na maila od obiektu swojej miłości – otaktak. znamy.)

Także polecam. Jak ktoś lubi melodramaty. Z naciskiem na dramaty, chociaż to raczej małe dramaty, w tym przypadku.

Tagi: , , ,

Odpowiedz