To będzie nudny i hermetyczny wpis

Królowa napisała 12 lis, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Ale muszę się wyżalić. Ulać sobie rozczarowania. Rozczarowanie dotyczy siódmego sezonu serialu „Desperate Housewives”, będą spoilery, więc jak ktoś ogląda wcześniejsze części, a nie chce sobie psuć zabawy, niech nie czyta dalszej części wpisu.

Już? Wrażliwi na spoilery poszli?
Otóż moje rozczarowanie dotyczy kierunku w jakim ten serial idzie, a właściwie się stacza. Z ciekawego, mądrego, bardzo zabawnego i trzymającego w napięciu psychologiczno-komediowo-dramatycznego serialu stał się płytką, ciężką, naciąganą telenowelą. Albo zmienili się scenarzyści/dialogiści albo po prostu wyprztykali się z pomysłów. Co po tylu odcinkach jest możliwe. Od samego początku sezonu 7 było źle. Mało zabawnie, dowcipy często na siłę, przewidywalne do bólu rozwinięcia zdarzeń, banalne  rozwiązania oraz historie rodem z telenoweli. Wtem! Pojawia się stara przyjaciółka, postać mająca niejako zastąpić Edie Britt (co robi wyjątkowo nieudolnie i słabo, to wręcz parodia Edie – jednej z najlepszych postaci zimnych, wrednych suk). Wtem! Okazuje się, że kiedyś w szpitalu zamieniono jakieś dzieci, oczywiście jedno z nich to dziecko jednej z bohaterek (rzyg straszliwy, jedna z najbardziej oklepanych prób ożywienia scenariusza, ale do tej pory spotykana raczej w „Esmeraldach”). Wtem! Powraca Paul Young, to akurat jeden z wątków choć trochę zaciekawiających (i tak naprawdę jedyny nawiązujący bezpośrednio do poprzednich sezonów), ale od razu zostaje grubymi wołami wyłożone, że wraca, żeby się zemścić i właściwie całe zainteresowanie ulatuje. A dalej po staremu, romanse, rozwody, problemy Susan z pieniędzmi, Lynette z dziećmi i mężem – dużym dzieckiem (nigdy nie przepadałam za Lynette, a w dodatku to jedna z tych postaci której scenarzyści zupełnie nie pozwalają się zmienić, nawet Gaby przechodzi różne etapy rozwoju charakteru, Lynette jest cały czas identyczna). Ot, wszystko po staremu. Susan jest biedna, więc każą jej podjąc niemoralną pracę. Dowiaduje się o tym Paul Young i ją szantażuje. Susan mówi mężowi o swojej pracy, więc Paul już nie może jej szantażować. ZIEW. Jeden wielki ziew. Kompletnie niewiarygodne sytuacje, jak historia z tym, że Bob miałby przeciągnąć Carlosa na gejostwo. Kompletnie przewidywalne sytuacje jak ta, gdy Bree idzie do lekarki i pyta ją, jak ukryć menopauzę przed swoich młodszym chłopakiem, a potem oczywiście podczas spotkania z rodzicami chłopaka… tada! matka chłopaka to ta lekarka.
Niestety, ten serial się już skończył. Już ten moment przeskoku czasowego po trzecim sezonie, spowodowany strajkiem scenarzystów w USA był trudny, ale z niego się jeszcze jakoś wykaraskali. Teraz tego serialu nie tłumaczy i nie ratuje już nic. Dowcip ciężki, problemy głównych bohaterek z dupy wzięte , zero polotu, przewidywalność i żenada. Widać nikt nie powiedział twórcom, że czasem mniej to lepiej niż więcej i nie wiedzą kiedy przestać. Bardzo przykre.

Tagi: ,

Odpowiedz