0

Wino, kino i kobieta

Królowa napisała 11 paź, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Byłam w kinie w bardzo miłym towarzystwie, na dobrym filmie, mam pyszne marynowane grzybki i niedobre wino, które sobie abnegacko popijam z gwinta. Wino nazywa się „Julia” i zaprawdę, powiadam Wam: nie kupujcie go.

A w kinie byłyśmy na filmie „Wyśnione miłości”,  też nieco abnegackim melodramacie, o miłości, nieszczęśliwej rzecz jasna, z bohaterami, którzy ciągle palą papierosy, cytują sobie wiersze, chodzą do teatru na manichejskie sztuki i w ogóle takie trochę tchnienie egzystencjonalizmu, Audrey Hepburn i James Dean, miłość, cierpienie, sztuka, moda, geje, imprezy, szaleństwa młodości. Nic wybitnego, ale bardzo życiowe, („Gdyby za każdym razem, gdy odświeżam stronę, ktoś umierał, ziemia byłaby już wyludniona”, mówi laska czekająca na maila od obiektu swojej miłości – otaktak. znamy.)

Także polecam. Jak ktoś lubi melodramaty. Z naciskiem na dramaty, chociaż to raczej małe dramaty, w tym przypadku.

Tagi: , , ,

 
0

Eksperyment kulinarny nr 5 czyli zapiekane faszerowane bakłażany

Królowa napisała 22 sie, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Wreszcie nastał sezon na tanie bakłażany, więc radośnie kupiłam ich kilogram, a potem zaczęłam się zastanawiać co dalej. Jak często w takich sytuacjach użyłam wspaniałego wynalazku – foodle.pl, wklepałam bakłażany i trafiłam na ten przepis. Zastanowiliśmy się z Harrym, czy damy radę, nie mieliśmy co prawda mięsa wołowego, ale za to dorodną pierś z kurczaka. No to zrobiliśmy. Zrezygnowaliśmy z beszamelu, bo nikomu się nie chciało go robić, oraz skróciliśmy czas smażenia farszu, bo kurczak oczywiście się szybciej smaży niż wołowina. Białego wina (które było zresztą zwykłą, tanią Sophią Sakar, kupioną w a.pl za około 8 złotych) również Harry wlał „na oko”, zapewne sporo więcej niż w przepisie i farsz był duszony po prostu do momentu odparowania większości płynu. Czasu zapiekania również nie rejestrowaliśmy, zajmując się piciem pozostałego wina. Dodatkowo do farszu poszła połówka zielonej papryki, którą znaleźliśmy w lodówce. Ogólnie była to bazująca na przepisie z sieci potrawa „na winie” – bierzesz to, co się nawinie i przetwarzasz ;)
Wyszło świetne, zdjęć nie ma, bo natychmiast zjedliśmy. Danie sycące, z mocno wyczuwalnym smakiem wina, cieplutkie pod kołderką z żółtego sera. Zdecydowanie do powtórzenia w innych konfiguracjach, tzn z innym farszem, fajna baza do eksperymentów.

Tagi: ,

 
0

Otwieram wino ze swoją dziewczyną

Królowa napisała 27 lip, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Harry i ja. Leniwy dzień w domu. Robimy obiad.
Ja: To ja otworzę wino
H: Dobrze, otwórz
Zdejmuję wino, biorę nóż, korkociąg, siadam i zaczynam odcinać banderolę. Harry odwraca się, wyrywa mi butelkę i nóż z ręki i zaczyna to robić sam.
Ja: A-lle….
H: Wino powinien otwierać facet, jeśli jest w domu. A akurat jakiś jest.
Ja: Przecież sam mi kazałeś otworzyć!
H: Bo zapomniałem
Ja: Err…. Zapomniałeś, że jesteś facetem?
H: Nie, zapomniałem o savoir-vivre

Tagi: , , ,