0

Powstanie 2011

Królowa napisała 20 lut, 2011 w kategoriach Bez kategorii


Idea bdb. Mierzi mnie hipokryzja ludzi, którzy w Kościół nie wierzą, w Boga często też nie, ale dziarsko obchodzą Boże Narodzenie, biorą ślub kościelny, chrzczą dzieci, spowiadają się, etc, etc. Nie wierzysz w Boga? Świetnie, nikt ci nie każe, ale po co w takim razie świętujesz fakt, że ileś tysięcy lat temu narodził się Syn Boży? Bo tradycja? Bo dobra wyżerka? Bo prezenty dostaniesz? Czemu przyrzekasz miłość przed Bogiem, w którego nie wierzysz albo przyrzekasz żyć według zasad, których i tak nie będziesz przestrzegać? Bo biała sukienka z welonem? W USC też można. Bo organy? Bo rodzina chce? Przed znajomymi śmiało przyznajesz na Facebooku „jestem ateistą”, a nie umiesz tego powiedzieć mamusi?
To jeszcze nie jest tak szkodliwe, jak lekarz, który jest katolikiem i w związku z tym nie przepisuje pigułek antykoncepcyjnych i zaleca metody NPR, niezależnie od wyznania i przekonań pacjentki. Albo jak zakaz organizowania w szkołach zabaw, bo piątek. I wszechobecne ryby na obiad w szkołach i przedszkolach – nikt nawet nie zapyta ile dzieci rzeczywiście ten post obchodzi – jeszcze by się okazało, że taka mniejszość, że większym sensem byłoby zrobić rybę tylko dla tej dwójki, a reszcie pozwolić jeść mięso :>
Oczywiście nie sądzę, żeby strona na Facebooku, filmik na YouTube i pewna ilość obrazków w sieci rzeczywiście spowoduje rewolucję. Ale idea słuszna. W bonusie obrazek.

Tagi: , , , , ,

 
0

Bóg się rodzi, moc truchleje

Królowa napisała 24 gru, 2010 w kategoriach Bez kategorii
Podnieś rękę, Boże Dziecię!
Błogosław ojczyznę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie
Wspieraj jej siłę swą siłą.
Dom nasz i majętność całą,
I Twoje wioski z miastami!
A Słowo Ciałem się stało
i mieszkało między nami.

Tagi:

 
0

Christmaspanic? NOT

Królowa napisała 23 gru, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Za chwilę Boże Narodzenie, ludzie robią zakupy, gotują, pieką, kupują, sprzątają, szykują. Wierzący i niewierzący obchodzą te Święta, klną, złoszczą się, pocą, męczą, narzekają. Co roku obserwuję sporo relacji sprowadzających się do: „o Boże, taki/a jestem zmęczony/a, a tu jeszcze to, to i to do zrobienia” oraz drugiej, jeszcze gorszej: „znowu Święta i znowu będę się musiał(a) spotkać z ludźmi, których nie lubię”. I co roku, za każdym razem gdy to czytam, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu o tym, jak dobrze zrobiłam, że już parę lat temu zrezygnowałam z tego „napinania się” i robienia WSZYSTKIEGO – bo Święta. Obchodzę Boże Narodzenie. Nie określam się jako katoliczka, ale wierzę w Boga, więc dla mnie to rzeczywiście dzień, w którym świętuje się urodziny Boga. Nie wiem po co obchodzą to święto niewierzący, argument: „bo tradycja” jakoś do mnie nie trafia. Nie wytykam nikomu, jego sprawa, ale nie rozumiem.

A nasze Boże Narodzenie to mały zestaw niezbędnych elementów, plus milion opcjonalnych – w miarę czasu,możliwości, chęci. Musi być:
Choinka. Żywa. Zielone, pachnące drzewko. (ekofanatycy ja bardzo proszę won z ewentualnymi komentarzami na ten temat, sztuczna choinka to nie choinka. Choinka ma PACHNIEĆ. I się osypywać)
Piernik/pierniczki. Zapach imbiru, goździków, cynamonu, anyżku, pieprzu i całej reszty przypraw. Ten i zapach choinki – to tworzy Atmosferę Świąt i przywołuje tego Ducha.
Prezenty. No wiadomo ;)
I z jedzenia: barszczyk, kompot z suszu oraz kluski z makiem. Ciasta – makowiec, może keks.
Siano pod obrusem
Opłatek
Kolędy – czy to zaśpiewana razem (co z tego, że ja fałszuję, a córka nie zna wszystkich słów i tylko syn znacząco podnosi poziom?)  czy z radia, czy z mp3.

To jest podstawa. Reszta – pierogi, kapusta z grzybami,  ryby, sałatka, czy cokolwiek innego – jeśli jest, fajnie, jeśli nie – też ok. Tak samo z idealnym porządkiem, miło, jak jest, ale też nie kosztem wielkiego zmęczenia. Święta mają być fajne. Pełne miłości, ciepła i tego CZEGOŚ, co tak łatwo utracić. Dla wierzących to przyjście na świat Jezusa Chrystusa, dla niewierzących… nie wiem, ale też coś jest, pamiętam czas, jak nie wierzyłam w Boga, a w obchodach Bożego Narodzenia uczestniczyłam (siłą rzeczy – byłam dzieckiem) i też była w tym magia.
Może dla kogoś to, co uznaję za konieczne, a co olewam jest niedopomyślenia. Ale:

Mój dom. Moje zasady. Moja tradycja.

Tagi: , , , , ,

 
0

Piernikzilla

Królowa napisała 27 lis, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Mam lekko oparzone opuszki kilku palców, ręce zmęczone od zagniatania ciasta, jestem zmęczona, spocona i….niesamowicie zadowolona. Dostałam przepis, kupiłam miód i inne ingrediencje, wczoraj zrobiłam ciasto, a dzisiaj zrobiliśmy Wielkie Pieczenie. I oto mam furę cienkich, korzennych pierniczków, smakujących prawie tak, jak moje ulubione pierniczki z Ikei (w tamtych jest chyba więcej… czegoś. jakiejś jednej przyprawy, jak rozkminię czego, to być może uda mi się odtworzyć tamten smak wiernie). Ja wałkowałam, dzieci wycinały misie, serduszka, kwiatki, gwiazdki i motyle, kot leżał na parapecie i najpierw patrzył uważnie – nieco zdziwiony tym nietypowym widokiem, a potem spokojnie poszedł spać. W kuchni gorąco, wszystko w mące, wszędzie porozkładane pierniczki. Szaleństwo. Teraz pierniczki ostygną, jutro je ozdobimy, potem powędrują do puszki i będą sobie czekać na Święta. A za tydzień, mam nadzieję,  kolejne pieczenie – muszę kupić większe foremki i zrobić takie z landrynkowymi szybkami, wygląda to bardzo efektownie :)
I choć na ogół jak gotuję czy piekę wyganiam z kuchni wszystkich domowników, to dzisiaj odkryłam że kucharzenie z dziećmi może być fajne… Inna rzecz, że  im Majka starsza, tym łatwiej jej wytłumaczyć co ma robić i jak i te jej umiejętności są większe. Także w tygodniu poluję na inne wykrawaczki do ciastek, a potem znów pieczenie, może ktoś chciałby wspólnie w którąś sobotę lub niedzielę zrobić piernikzillę? Oferuję kuchnię, piekarnik, blachy i dobre towarzystwo.
Dzieci mile widziane, a wręcz niezbędne, ale w razie czego wystarczą moje ;)

Tagi: , , , , ,