0

Brzydkie słowa, brzydki świat

Królowa napisała 4 kwi, 2013 w kategoriach Bez kategorii

Wiele jest rzeczy, które nas denerwują w tak zwanym „dzisiejszym świecie”. Narzekamy, ustnie, pisemnie, jednak niewiele zmieniamy. A są rzeczy, które dość łatwo zmienić. Przeczytałam ostatnio opowieść polskiego pisarza, który wzburzony pewną sytuacją na jego osiedlowym podwórku zwrócił się do obcego dziecka wulgarnymi słowami. Na słowa zareagował ojciec rzeczonego dziecka, konflikt eskalował do tego stopnia, że w sprawę była zamieszana policja. Ostatecznie sprawa skończyła się pokojowo, ale zastanowiło mnie to, że w toczonej publicznie dyskusji na temat tego zdarzenia mało kto zwracał uwagę na sam początek – czyli na niekulturalne zwrócenie uwagi dziecku. Dzieci mają do siebie to, że się uczą świata. To, jakimi dorosłymi zostają, to, jakimi wartościami się kierują w dorosłym życiu, to jakiego języka używają, zależy od nas – dorosłych. Kształtowanie się człowieka zaczyna się w domu rodzinnym. Potem dochodzą oczywiście rówieśnicy – jednak oni też początkowe wzorce czerpią od rodziców. Otoczenie – media, kultura, sztuka – to już wszystko tworzone przez dorosłych, to oni mają wpływ na to, jaki z tych źródeł płynie przekaz.

A ten przekaz wydaje mi się być coraz bardziej wulgarny i spłycony. Dziecko obserwuje świat dorosłych i widzi, że użycie „kurwy”, „chuja” czy „pierdolenia” jest na porządku dziennym. Takich słów używa rodzic, takich słów używają ludzie z różnych środowisk, takie słowa są coraz silniej obecne w życiu codziennym. Również w internecie, który przecież staje się bardzo bliskim coraz to młodszym dzieciom medium. Nieistotne jest już to, że są filtry wulgaryzmów czy możliwość blokowania stron – to po pierwsze nie zawsze skuteczne mechanizmy, po drugie jednak nie żyjemy w internecie, a na ulicy nie można dziecku włączyć filtra na określone słowa.

Jeszcze kilkanaście lat temu, może kilkadziesiąt funkcjonowało przekonanie o tym, że to „niziny społeczne” używają wulgaryzmów często i bez ograniczeń. Teraz zaczepiający mnie na ulicy bezdomni pytają mnie uprzejmie „Księżniczko, czy poczęstuje pani papierosem?”, a to u ludzi uważanych za elity kraju słyszę kurwy i chuje. Idę po ulicy – mijają mnie dobrze ubrani ludzie wykrzykujący do telefonów potoki wulgaryzmów. Zaglądam do prasy, a tam historia dyrektorki teatru, która papieża nazywa chujem oraz Katarzyna W., która „wychujała” organy ścigania. Blog technologiczny – „bądź kurwa ostry jak brzytwa”. Portale społecznościowe – „zimo wypierdalaj”. I tak dalej i tak dalej, artyści, dziennikarze, ludzie kultury, biznesmeni, politycy – „Taka, kurwa, konwencja”, dowiaduję się z tygodnika uważającego się za opiniotwórczy.

Gdy byłam dzieckiem poznałam oczywiście w pewnym momencie wulgarne słowa. Poznałam je i dowiadywałam się, że owszem, takie słowa istnieją, ale człowiek kulturalny, wykształcony, szanujący innych i chciany być szanowany nie powinien ich używać. A jeśli już, to w wyjątkowych sytuacjach i jeśli miał świadków – powinien przeprosić. Dziś sama jestem rodzicem i takie same wartości próbuję przekazywać moim dzieciom. Ale czuję się coraz bardziej bezradna, bo choć wciąż to ja jestem dla moich dzieci największym autorytetem, to jednak dostają one coraz więcej bodźców ze świata zewnętrznego, gdzie bynajmniej te zasady nie są stosowane. Dorośli coraz śmielej dają sobie przyzwolenie na to by rzucać kurwami w każdych okolicznościach, bo przecież „wszyscy tak robią”.

Otóż sprzeciwiam się. Nie chcę, by moje dzieci dorastały w takim świecie. Nie chcę, by te wulgarne, brzydkie słowa otaczały je na każdym kroku. Sama oczywiście nie jestem bez winy, sama zaczęłam wpadać w trend zastępowania wielu słów kurwami. Toteż pracuję nad sobą. To nie jest łatwe, nigdy nie było i nie będzie, ale gryzę się w język. Zastępuję kurwę kurczęciem albo innym słowem lub milczę w ogóle. Gwiazdkuję kawałek słowa albo w ogóle go nie używam. Staram się kulturalnie przekonywać do używania kulturalnych słów. Nie przeklinam w rozmowie z Tobą – ty też nie mów do mnie przekleństwami. To takie proste, podstawowa zasada „traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”.

Wracając do sprawy pisarza, który zwyzywał dziecko – gdy już opisał on zakończenie historii, kiedy to finałem było wspólne budowanie w zgodzie i sympatii, spytałam na koniec dyskusji, czy nie uważa w takim razie, że na przyszłość lepiej wyjaśnianie konfliktów zaczynać od spokojnej rozmowy bez wyzwisk. Odpowiedział, że nie wydaje mu się. I zrobiło mi się smutno. Bo jeśli pisarz – w świecie moich wartości wciąż jeszcze człowiek, który w pewien sposób wyznacza szlaki, kształtuje postawy – nie sprzeciwia się wulgaryzacji języka, to jak ma powstawać więcej wartościowej literatury? Skoro wszyscy przeklinają, skoro tyle słów można zastąpić kurwami i chujami, to po co się wysilać, po co używać innych słów. I ludzie zapominają o innych słowach. Im więcej przeklinają, tym rzadziej podejmują umysłowy wysiłek dobierania słów do sytuacji. Tym uboższy więc staje się język i tym większe społeczne przyzwolenie na to, by nawet językoznawcy beztrosko i radośnie rzucali mięsem pod pozorem żartu czy konwencji. Nie można wszystkiego obracać w żart czy konwencję.

Świat jest taki, jakim go tworzymy, próbujmy tworzyć lepszy świat, zamiast pogrążać się w bezproduktywnym narzekaniu. Ograniczajmy wulgaryzmy. W mowie, w piśmie. Chociaż jednego dnia na początek. Chociaż w obecności dzieci. Potem z jednego dnia może się zrobić tydzień. Miesiąc. Potem to się staje nasze życie.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

 
0

Główny błąd Rusinka

Królowa napisała 23 kwi, 2012 w kategoriach Bez kategorii

Michał Rusinek w wywiadzie dla Gazety oburza się na słowo „witam” w mailach. Zobaczmy, cóż tak go bulwersuje i czemu niesłusznie.

Dlaczego „witam” ci się nie podoba?

– Uważam, że używanie tego słowa jest zasadne tylko w jednej sytuacji. Tak może do nas powiedzieć gospodarz lub gospodyni, kiedy do niego/niej przychodzimy. Jest wtedy powitaniem, a nie przywitaniem. Gospodarze witają mnie w swojej przestrzeni, więc powiedzenie „witam” jest jak najbardziej na miejscu. Kiedy studenci piszą do mniej mejle, które zaczynają się od „witam”, to jak mam to odebrać? Że internet jest ich przestrzenią, że są jego gospodarzami?

No tak. Właśnie tak, internet jest naszą wspólną przestrzenią, w której wszyscy jesteśmy gospodarzami. Dlatego używanie „witam [w mojej przestrzeni]” jest jak najbardziej uprawnione. CBDU.

Tagi: , , , , ,

 
0

Wychowywanie dorosłych?

Królowa napisała 26 paź, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Wdałam się w dyskusję, w której usłyszałam takie oto zdanie: „w każdym związku się partnerzy wzajemnie wychowują”. Przedtem, w innej rozmowie, z klawiatury tej samej osoby padło stwierdzenie: „chłopów to naprawdę trzeba jakoś przetresować.” Zaoponowałam przeciwko takiemu stawianiu sprawy i usłyszałam, że jestem „młoda i naiwna”. Hm, really? Może się czepiam sformułowania, łapię za słówka. Może jestem spaczona po związku, w którym to mnie facet chciał „wychować”, ba, użył takiego właśnie sformułowania mówiąc do moich rodziców: „ja ją sobie wychowam”. I wychowywał, gnoił mnie za niesmakujący mu obiad, choć za smakujący nie chwalił. Mam po tym uraz, tyle słyszałam słów krytyki, że niedobre, niesmaczne, za mało, zbyt niskokaloryczne, nieodpowiednie, że teraz, gdy znów jestem w związku i spieprzę obiad, od razu się czuję z tym źle, od razu jestem na siebie zła, spodziewam się krytyki, mam poczucie porażki. Ta krytyka nie pada, albo pada w delikatnej, żartobliwej formie, nie innej niż krytyka czegoś innego, o którą się nie obrażam, tylko śmieję razem z partnerem, więc widzę, że problem w moim podejściu i muszę sobie sama z tym poradzić. A mi trudno, Minęło już tyle czasu, a to gotowanie dla kogoś mnie stresuje, jak mieszkałam sama z dziećmi, to nie miałam takiego problemu, w ogóle o tym nie myślałam, sądziłam, że trauma minęła. A nie minęła, stoję przy tej kuchence i się denerwuję, że coś nie wyjdzie, że muszę się sprawdzić, że nie mogę sobie pozwolić na porażkę… oczywiście to tylko zwiększa prawdopodobieństwo tej porażki, ale nie umiem ot tak wyłączyć tego,  co mi wpojono. Jak mnie „wychowano”.
Wychowuje się dziecko. I to głównie małe, większe już ma wpojone wzorce zachowań i z każdą chwilą coraz mniej da się zrobić, coraz mniejszy się ma na nie wpływ. Dorosły jest, jaki jest, oczywiście, że w związku trzeba „się dogadać”. Wypracować kompromisy, podział obowiązków, umieć rozwiązywać konflikty. Ale to jest rozmowa, to są dyskusje, a nie „przetresowanie”. Ludzie się zasadniczo nie zmieniają, jak ktoś przed ślubem gwiżdże sobie na wszystkie obowiązki domowe, to po ślubie nie zmieni się magicznie. Można (trzeba!) rozmawiać, ale nie da się dorosłego człowieka wychować. A jeśli się celowo próbuje to zrobić, to może się to skończyć tak, jak u mnie. Uciekłam, a i tak jestem poraniona, muszę walczyć z tym, co mi wpajano – że jestem beznadziejna, jeżeli ugotuję coś, co się nie spodoba Panu i Władcy. Z niskim poczuciem wartości zaszczepionym przez „ty tylko siedzisz w domu z dzieckiem i nic nie robisz, mogłabyś się postarać, bo ja ciężko pracuję”. Teraz nie jestem w ciąży, sama ciężko pracuję, wiem, że nie tylko ja muszę gotować i robić resztę tego całego „domowego etatu”, a jednak jak mi nie wyjdą skrzydełka, to czuję się paskudnie.
Nie „wychowujmy się”, nie „tresujmy” czy to „chłopa” czy „baby”. To nie jest dobre.
A może się czepiam, może takie mówienie nie jest niczym szkodliwym i „jest wychowywanie i jest wychowywanie”? Co sądzicie?

Tagi: , , , , , ,

 
0

Blog Day 2010

Królowa napisała 31 sie, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Dzisiaj Piąty Międzynarodowy Blog Day. Co to i jak to, możecie przeczytać pod linkiem, a ja się skupię na liście blogów. W zeszłym roku wzięłam udział w akcji jeszcze na innym blogu, tym, który ewoluował w „blog dzieciowy”, a w tym roku już na tym „dorosłym”. No to jedziemy. Spontanicznie, bez namysłu, pięć pierwszych blogów, które mi przychodzą na myśl, gdy myślę o ciekawych blogach z tych z czytnika.

1. Dywagacje okołokonsumpcyjne Smoły
Recenzje knajp, knajpek i knajpeczek, szczególnie rzetelne betatesty steków, a ostatnio i własne zmagania z gotowaniem pewnego sympatycznego młodego człowieka. Pisane fantastycznym językiem, pełne ciepła i specyficznego humoru, typowe „dobrze się czyta”.
2. Zdrowie od podszewki
Zgrabnie pisane opowieści lekarza, czyli ta druga strona biurka. Czasami śmiesznie, częściej jednak dość przerażająco, zważywszy na to, że autor opisuje polskie realia.
3. Z widelcem przez kuchnię obu Ameryk
Czyli podróże kulinarne Ireny i Andrzeja. Zacny blog kulinarny, z którego wpisy często są moją inspiracją czy wręcz gotowym pomysłem na obiad. Ładnie, smacznie, kolorowo, zwyczajne placuszki jabłkowe i oryginalne przepisy z dalekich krajów, zwięzłe komentarze, bez zadęcia.
4. Brzydka Dziewczynka
Opowiadania erotyczne pisane świetną, literacką polszczyzną, czasem wulgarniejsze, czasem subtelne, zawsze z klasą.
5.  Play Me
Zupka. Z fotkami. Dinozaury, dinozaury, dinozaury, jeszcze trochę dinozaurów, jeden mysz, kredki, gumiaki, kosmici z Ben 1o… Zabawki. Małych i dużych dzieci.

Tagi: , , ,

 
0

wykształcił polityka biciem po gębie*

Królowa napisała 26 kwi, 2010 w kategoriach Bez kategorii

* „Ekipa” Agnieszki Holland, odcinek 6

Co nasz wykształca, tworzy, formuje? Co ma największy wpływ na nasze podglądy, wybory, emocje? Ludzie, książki, telewizja, miłość, śmierć? Właściwie i tak wszystko się zawiera w słowie „ludzie” – bo to ludzie piszą książki, tworzą telewizję, ludzi kochamy, ludzie umierają. Dobrze więc, ale co w tych ludziach? Co ma największy wpływ na to, jakimi się stajemy? Emocje, których dostarczają nam inni, ale które my przeżywamy? Poglądy, które mniej lub bardziej świadomie przyjmujemy za swoje, bo ktoś nas porwał za sobą, bo kogoś kochamy, szanujemy, cenimy? Słowa, które zapadają mocno i głęboko w pamięć? Dlaczego jesteśmy tacy, a nie inni, dlaczego przyjmujemy punkt widzenia zgodny z takim, a nie innym poglądem? Kto ma na nas największy wpływ? Czy ci, których kochamy, czy ci, których nienawidzimy? To bardzo podobne uczucia, jeśli chodzi o ich siłę, ale są na dwóch biegunach.

Może pytania, które stawiam, dla niektórych są banalne. Może. Dla mnie wciąż są zagadką, za młoda jestem, za mało przeżyłam. Uczę się siebie, uczę się jak funkcjonuje świat, jaka jestem, próbuję przewidzieć jaka mogę być.
Wy wiecie co w ludziach ma na Was największy wpływ?

Tagi: , ,

 
0

bo to wszystko jest dziwne i mi się cholernie podoba

Królowa napisała 10 kwi, 2010 w kategoriach Bez kategorii

I żeby to chociaż było stąpanie po kruchym lodzie. A nie jest, z każdym krokiem okazuje się, że ten lód jest mocny, że można po nim iść, chociaż pod spodem kłębi się lęk, poczucie winy, niepewność, niewiedza, co z tym wszystkim dalej zrobić. Ale cholera, rzecz w tym, że my idziemy po tym lodzie, dalej i dalej. Dalej Wzwyż i dalej w Głąb. Więcej i więcej i więcej.
I nawet przeboleję Coehlo, bo przecież też czytałam, żeby przekonać się, czym to jest.

(wiem, hermetycznie bardzo, czasem i tak muszę)

Tagi: , ,

 
0

Erystyka to niełatwa rzecz

Królowa napisała 16 lut, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Znalazłam dzisiaj na pewnym blogu „katolickiego stylisty” wpis o sztuce nakrywania do stołu. Traktował on poważnie o obrusie, kolejności kładzenia na stole poszczególnych elementów nakrycia, tudzież zasadach podawania cukru. I na samym końcu tego poważnego wpisu znalazło się zdanie „Dawniej za nabranie cukru własną łyżeczką od filiżanki obcinano rękę”. Sprowokowało mnie ono do zadania autorce pytania, skąd taką wiedzę posiada. Najpierw dostałam wymijającą odpowiedź, że to i tak pikuś, w porównaniu z tym, co opisał ktoś na innym blogu, jak to w chilijskich więzieniach psy gwałciły kobiety. Hm. Dość drastyczne porównanie, niemniej drążyłam dalej – skąd takie stwierdzenie. Autorka spytawszy czy link do Wikipedii mnie zadowoli, następnie wyznała, że żeby taki link mi podać, musiałaby wpierw taką treść w Wikipedii zamieścić. Po czym wyjaśniła: „a z tego, co widzę, to w Wikipedii można wszystko napisać :)))” Cóż, wydaje mi się, że to pewne niezrozumienie idei Wikipedii – teoretycznie można, tak, ale jak tylko zauważy to ktoś z licznej rzeszy osób przeglądających i weryfikujących treści w tej encyklopedii, to taka „rewelacja” błyskawicznie zniknie stamtąd, to po pierwsze. Po drugie takie działania, jak wpisywanie do ENCYKLOPEDII głupot jest wielce niestosowne i utrudniające pracę innym. Szkodzące ogółowi internautów. Ale pominęłam to i napisałam tylko, że w takim razie, skoro to tylko wymysł autorki, to nierzetelnym jest opisywanie tego w sposób, jakby to była prawda. Na to usłyszałam zarzut o braku poczuciu humoru i nieumiejętności rozpoznania żartu.
Hm, mam spore poczucie humoru, ale takie zdanie nijak nie wygląda na żart, gdyby przeczytał to ktoś młodszy i mniej wiedzący o świecie mógłby spokojnie uznać to za prawdę, skoro za kradzież ucinano rękę, to może i za nietakt przy stole, kto wie. Zupełnie inaczej by to wyglądało, a żart byłby czytelny, gdyby autorka napisała „szkoda, że nie obcina się ręki za nabieranie cukru własną łyżeczką”. I tak mało wyrafinowany to humor, ale przynajmniej nie udawało by to prawdziwego stwierdzenia.
Ale i to nie koniec – dalej próbowałam dyskutować o tym, czemu właściwie kwestia obrusa na stole przy każdym posiłku jest tak ważna i czy rzeczywiście próbuje się tu powiedzieć, że dom, w którym takie zjawisko nie występuje jest niekulturalny – i niestety okazało się, że w sytuacjach kiedy ktoś nie popiera w pełni jej tez, autorka totalnie się wykłada. Nie potrafi rzeczowo, konkretnie kontrargumentować, tylko albo atakuje adwersarza „nie masz polotu, emocjonalnie odbierasz moje wpisy, już ci chyba wystarczy lektury mojego bloga” albo ignoruje głosy krytyczne.
I wiecie co? Bardzo się rozczarowałam. Trafiłam na osobę wygłaszającą bardzo „mocne”, stanowcze tezy, głoszącą dość radykalne podejście i miałam nadzieję na żywą dyskusję, w której będę mogła szerzej poznać punkt widzenia tej drugiej osoby. Bo to jest ciekawe, rozwijające, przyjemne. A tu guzik. Kategoryczne stwierdzenie „obrus jest ważny”, ale już rozwinięcie tej tezy, wytłumaczenie dlaczego i próba zachęcenia kogoś do spróbowania takiego sposobu podawania obiadów zawsze przerasta autorkę. Te wpisy nie są pisane po to, by kogokolwiek zachęcić do takich zachowań, jakie autorka uważa za słuszne – nie, one są po to by pochwalić tych, którzy się stosują, oraz kategorycznie potępić tych, co tego nie robią. A to żadna metoda motywacji dla większości z nas.
Owszem, w pewnym momencie dyskucji w komentarzach ktoś napisał że to wcale nie chodzi o obrus, tylko o to, że „stopniowo uznajac coraz wiecej rzeczy za niewazne i lekcewazac badz eliminujac je z zycia mozna doprowadzic do jego bylejakosci.” I świetnie, to jest bardzo dobry argument i wyjaśnia wszystko oraz ja osobiście z tą tezą się jak najbardziej zgadzam. Tylko że to nie było wyjaśnienie autorki. Ją było stać jedynie na rzucenie zarzutu lenistwa i braku kultury u osób, które tego nieszczęsnego obrusa na co dzień nie używają.
Szkoda. Nie sztuka głosić swoje poglądy, trzeba umieć też ich bronić. Oraz spokojnie przyjmować krytykę.

Tagi: ,

 
0

Tuż po…

Królowa napisała 1 sty, 2010 w kategoriach Bez kategorii

…myślę sobie że to będzie dobry rok. Bo oto się spotkaliśmy, kochaliśmy, przywiozłeś szampana i drobne zakupy, dzieci się nie obudziły od tych głośnych fajerwerków, oboje mamy dobrą pracę, jesteśmy raczej zdrowi, kochamy się, wspieramy, jesteśmy silni, odpowiedzialni, piękni. Ok, może to ja jestem piękna, a Ty jesteś ten silny, nieistotne, dobrze nam ze sobą.

Fajerwerki, muzyka z YouTube, irc, gg, blip, rozmowy radosne i nieco smutniejsze, zazdrość, chwalenie się, przyjaźń, miłość, alkohol, papierosy, dyskusje w statusach na Facebooku, przerażenie psa, sen dzieci, karetki, miasto oddycha, my oddychamy, nawet jak chwilami nam zapiera dech z rozkoszy, nawet jak wstrzymujemy oddech, żeby dzieci nie obudzić.

Zaczerpnij powietrza. O, widzisz? Możemy wszystko. I wszystko nam się uda. „”Chcę” „Ja też chcę”. I to jest
– żeby za rok też Sylwester razem
– tak. chcę. będzie tak
– ja też chcę. będzie tak

Zaklinamy rzeczywistość, choć nie znamy przyszłości. Ale… to od nas wszystko zależy, czyż nie?

* literówki, infantylizm, idealizm i takie inne niech mi będzie wybaczone – dużo szampana i endorfin ;-)

Tagi: , , , , , ,

 
0

cytat

Królowa napisała 25 paź, 2009 w kategoriach Bez kategorii

Porządkuję dokumenty na dysku i znalazłam plik z zapisanym takim zdaniem

Laughter and tears are both responses to frustration and exhaustion. I myself prefer to laugh, since there is less cleaning up to do afterward. – Kurt Vonnegut

I zapragnęłam poczytać Vonneguta. Oraz kupić sobie jakąś niebanalną czapkę na zimę.

Tagi: ,

 
0

borderline

Królowa napisała 20 wrz, 2009 w kategoriach Bez kategorii

Lubię emocje. Jestem jak wampir, dają mi siłę, energię. Lubię hormony. Adrenalinę, testosteron, endorfiny. Jestem uzależniona od intensywnego przeżywania.

***

Masz przyjechać do mnie o 8 rano, nie przyjeżdżasz, piszesz na ircu dwie godziny wcześniej, że chcesz dać mi się wyspać po imprezie. Odpisuję, że i tak się obudziłam, dzwonię, nie odbierasz, wściekam się. O 9 się odzywasz, kłócimy się, lata pierze, przepraszasz. Przychodzisz trzy godziny później, pijesz kawę, dajesz mi słuchawki, ja tobie ostrza do golarki – kupujemy sobie nawzajem przy okazji potrzebne rzeczy. Opowiadam ci o imprezie, pokazuję nowe szpilki, które ci się podobają i gdy je zakładam słyszę twój pomruk uznania i spojrzenie pełne podziwu, że jestem aż tak wysoka w nich i sięgam ci dużo wyżej niż do ramienia. Przytulamy się, zabierasz mi papierosa na drogę, jedziesz. Ja zostaję z dziećmi, bawimy się, jemy, porządkujemy, potem śpimy trochę przy zapętlonym kawałku Recoil.

Tak, bywa różnie, kłócimy się, godzimy, czasem jest super, a czasem mam ochotę cię zamordować, ty mnie tak samo, ten związek to przejażdżka rollecoasterem, szybko, intensywnie, wariacko, góra, dół, huśtawka, nagłe zwroty akcji. Zjem cię, pożrę, wchłonę.
A potem zamieszkamy w Bieszczadach, w drewnianej chatce i będziemy jeść jagody i kochać się codziennie.

I want to know if you read me
I want to swing with my eyes shut and see what I hit
I want to know just how much you hate me so I can predict what you’ll do
I want you to know the wounds are self-inflicted
I want a controlling interest
I want to be somewhere beautiful when I die
I want to be your secret hater
I want to stop destroying you but I can’t
And I want and I want and I want
And I will always be hungry
And I want and I want and I want…

me

Tagi: , , , ,