0

borderline

Królowa napisała 20 wrz, 2009 w kategoriach Bez kategorii

Lubię emocje. Jestem jak wampir, dają mi siłę, energię. Lubię hormony. Adrenalinę, testosteron, endorfiny. Jestem uzależniona od intensywnego przeżywania.

***

Masz przyjechać do mnie o 8 rano, nie przyjeżdżasz, piszesz na ircu dwie godziny wcześniej, że chcesz dać mi się wyspać po imprezie. Odpisuję, że i tak się obudziłam, dzwonię, nie odbierasz, wściekam się. O 9 się odzywasz, kłócimy się, lata pierze, przepraszasz. Przychodzisz trzy godziny później, pijesz kawę, dajesz mi słuchawki, ja tobie ostrza do golarki – kupujemy sobie nawzajem przy okazji potrzebne rzeczy. Opowiadam ci o imprezie, pokazuję nowe szpilki, które ci się podobają i gdy je zakładam słyszę twój pomruk uznania i spojrzenie pełne podziwu, że jestem aż tak wysoka w nich i sięgam ci dużo wyżej niż do ramienia. Przytulamy się, zabierasz mi papierosa na drogę, jedziesz. Ja zostaję z dziećmi, bawimy się, jemy, porządkujemy, potem śpimy trochę przy zapętlonym kawałku Recoil.

Tak, bywa różnie, kłócimy się, godzimy, czasem jest super, a czasem mam ochotę cię zamordować, ty mnie tak samo, ten związek to przejażdżka rollecoasterem, szybko, intensywnie, wariacko, góra, dół, huśtawka, nagłe zwroty akcji. Zjem cię, pożrę, wchłonę.
A potem zamieszkamy w Bieszczadach, w drewnianej chatce i będziemy jeść jagody i kochać się codziennie.

I want to know if you read me
I want to swing with my eyes shut and see what I hit
I want to know just how much you hate me so I can predict what you’ll do
I want you to know the wounds are self-inflicted
I want a controlling interest
I want to be somewhere beautiful when I die
I want to be your secret hater
I want to stop destroying you but I can’t
And I want and I want and I want
And I will always be hungry
And I want and I want and I want…

me

Tagi: , , , ,

 
0

It's been a hard days night

Królowa napisała 7 lip, 2009 w kategoriach Bez kategorii

Zauważam dziwną prawidłowość. Ilekroć mam na sobie koszulkę z napisem <geek> , to wszystko, co komputerowe, a czego się dotknę, się pieprzy. Już drugi raz mam j na sobie i powyższa zasada działa.  Byłam dziś zmuszona zawracać głowę tabunom ludzi (do redakcji przychodziły „hordy mediamenedzerów” jak to określił kolega), bo ciągle mi coś nie działało. Zasadniczo jedyne, co związane z „powiedzmy-techniką”, co mi się udało, to kupienie biletu w automacie na stacji metra. Jedyne. Cała reszta – #ichuj. Jak działał jeden program, to Outlook nie, jak Outlook tak, to coś innego źle. I tak cały dzień.  Masakra.
Wróciłam do domu, weszłam do wanny z butelką wina, serkiem pleśniowym i ustawionym obok wanny mobilnym stolikiem. Otworzyłam wino, serek, na stoliku postawiłam laptopa, na którym przez wifi połączyłam się z komputerem w pokoju,  na którego dysku mam pierwszy sezon „House’a” i obejrzałam sobie 10 odcinek leżąc w wannie.
I to dość mocno zregenerowało mi siły życiowe :-)

Tagi: , , ,