0

Zabijcie ich wszystkich – coraz nierówniej pod kopułą

Królowa napisała 26 wrz, 2014 w kategoriach Bez kategorii

W zeszłym roku, zachęcona prelekcją Lesliego o serialach s-f na Polconie, zaczęłam oglądać „Under the Dome”. Leslie co prawda nie mówił, że to arcydzieło, ale pomysł mnie zaintrygował, no a spróbować zawsze można. Spróbowałam, zobaczyłam że na postawie książki Kinga, nadrobiłam przeoczenie i przeczytałam książkę. Książka bardzo sympatyczna, nic wstrząsającego, ale uczciwa, dobrze zrobiona rozrywka. Serial… No cóż. Coraz to większe i większe rozbieżności między tym, co działo się w książce a w serialu – wybaczałam. Drętwe dialogi jakoś dawały się przełknąć, był to serial typowo do oglądania jednym okiem, podczas robienia czegośinnego, niewymagający pełnego skupienia uwagi. Za to była Ruda (Rachelle Lefevre), na którą się po prostu z przyjemnością patrzyło. I tak skończył się sezon, minęło trochę czasu i nastał drugi. Początek całkiem dynamiczny, kilka dobrych odcinków – wciąż niektórzy bohaterowie płascy i nudni, wciąż aktorzy wygładaszjący drewnianym głosem ckliwe banały, jednak fantazja scenarzystów w wymyślaniu coraz to nowych harców kopuły i dynamika akcji nadrabiały. Później troszkę mnie drażnił nowy główny bohater, czyli tablet od Microsoftu i system Windows 8, no ale też przełknęłam, wiadomo, hajs się musi zgadzać. Natomiast trzy ostatnie odcinki były jakimś koszmarem. Pauline i jej wizje oraz adoratorzy, ojciec Barbiego, nagłe ciśnięcie w widzów jakimś stosem tajemnic, spisków i dziwnych zależności. Absurdalne zachowania bohaterów, jak Norrie, która znienacka oświadcza, że ona nie chce opuszczać uroczego wszakże miasteczka Chester’s Mill, gdyż tutaj.. umarła jej matka. (Ręka do góry kto w ogóle jeszcze pamiętał o jej matce, poległej na samym początku pierwszego sezonu). Równie znienacka pojawia się w kadrze druga matka Norrie- jakoś przez cały sezon nie wykazywała córką zzainteresowania, teraz potrzebna jest tylko po to, żeby wypowiedzieć parę zdań i zrobić zdumioną minę razem z resztą statystów. Liczne śmierci i zmartwychwstania, motyle latają, krew się leje strumieniami, Ruda po ciężkiej ranie uda skacze jak sarenka parę godzin później, jeden wielki chaos. I kiedy w finale już, już wydaje się, że wszyscy zginą pod tą kopułą, że nareszcie wszyscy będą mieli święty spokój – mieszkańcy miasteczka, scenarzyści i widzowie – BUM, Barbie zostaje Mesjaszem, skały się przed min rozstępują, a Melanie w białym gieźle pojawia się niczym Jezus i wiedzie lud za sobą. Oczywiście z wyjątkiem Juniora i Rudej, ktoś musi zostać (nad) wiszącym klifem.

under11

Tagi: , ,

 
0

Czarne worki, a w nich… trup?

Królowa napisała 8 sty, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Obudziłam się po wieczorze, w którym dość intensywnie używałam alkoholu, po czym standardowo obejrzałam zakładki w przeglądarce, zawsze to pomocne w ustalaniu przebiegu poprzedniego wieczoru. Tym razem okazało się, że mam 5 kart dotyczących serialu „Star Trek” i jedną o „Battlestar Galactica”. Hmmmm. Alkohol wzmacnia u mnie współczynnik geekowatości?
Zakochałam się. Wiecie, even the freaks need love i tak dalej, co prawda mój obiekt nigdy nie odwzajemni moich uczuć, ale to właśnie w nim kocham. I jak dorosnę, chcę być Spockiem.

Z innej beczki: parę dni temu, jeszcze jak były mrozy na podwórku pojawił się stos czarnych, foliowych worków, szczelnie zawiązanych. Oczywiście mój spaczony serialami umysł natychmiast zwizualizował sobie pocięte na kawałki zwłoki i uznał, że do mojego bloku wprowadził się Dexter Morgan. I rzeczywistość potwierdziła podejrzenia, worki leżały do czasu ocieplenia, potem podjechał kontener i worki w nim wylądowały – no wiadomo, zrobiło się cieplej i trup zacząłby śmierdzieć. Swoją drogą genialne ukrywanie zwłok, na widoku, ale nikt nie zajrzy, wszyscy pomyślą, że to śmieci :>

I jeszcze muszę, no muszę o czymś napisać, bo mnie roznosi. Otóż dzięki cynkowi Shenn nabyłam za pośrednictwem przyjaciółki koc z rękawami i jest to genialny, ale to absolutnie genialny wynalazek. Leżysz sobie pod kocykiem, ale możesz pisać, pić, jeść, bez okropnego odchylania kocyka i narażania kończyn(y) na marznięcie. I nawet nie myślę o tym, że Leonard z „The Big Bang Theory” dostał taki kocyk od Penny, rozkoszuję się swoim :)

Tagi: , , , ,