0

„Przecież ty nie cierpisz rowerów”

Królowa napisała 8 lip, 2014 w kategoriach Bez kategorii

Zaczęło się niewinnie od wspólnego biegania razem. Niczym para w stylu rodzinki Stockowskich, ona, on, park, endomondo. Nic szokującego, bieganie było i przedtem, solo, toż to żaden tam sport, ot, bieganie. Później jednak przydarzyła się hulajnoga. Ot, dzieck znajomy miał, zabrał, zostawił w samochodzie, godzina czekania, może spróbować. Ojej, jak tu utrzymać równowa…o, daje się. O jak fajnie. O, z górki, boję się, piiiiiisk, jej, adrenalina, chcę więcej. No i bum, zachorowałam. Wizyta w Decathlonie, bo poszukiwania roweru dla dziecka, dobrze, niech oni się rowerami, gdzie hulajnogi. Zdjęłam z półki pierwszą lepszą – i ziuuuuu. W tę, w tamtą, po alejkach. Potem research, zaczepianie ludzi z hulajnogami na ulicy, wreszcie gorące uczucie do Oxelo Town 7 XL.  Jeszcze niekupiona, ale na półce z marzeniami. Gdzieś w między czasie spacery, granie w tenisa stołowego, wreszcie jednak dzień kupowania roweru dla syna. I oto okazuje się, że sprzęt dla Młodego jest również na mnie pasujący. Podobno.

Gdzie tam ja na rower, po moim trupie. Dwadzieścia lat nie jeździłam i nie będę tego zmieniać. Prowadziliśmy rower od samochodu do domu. Tak tylko. Sprawdzić czy dobrze jedzie. Dla dobra dziecka oczywiście. Mhm. Ziuuuuu, po ścieżce sto metrów. Och, jak fajnie.
I tak, dziecko się uczy jeździć na swoim rowerze, a gdy śpi albo jest na zajęciach lata w mieście, matka podwyższa siodełko na swoją wysokość i fru. Albo portale pohackować, albo myknąć do Powsina. Po dwudziestu latach niejeżdżenia wystarczyło 5 dni, żeby dojść do formy, w której 23 kilometry to żadne wyzwanie i mogłabym dłużej, tylko czasu zabrakło. I już wiem, że w końcu ja też będę chciała swój rower. A nawet dwa, jeden jakiś porządny góral na wycieczki, a drugi jakiś miejski, śliczny, czerwony, z tymi osłonkami na koło z tyłu, żeby można w sukieneczce bezpiecznie jechać. I z koszyczkiem na pudelka zakupy z przodu.

I tak o. Bieganie, rower, stepper. Cudowne poczucie zmęczonych mięśni – na tyle mocno, żeby czuć, na tyle słabo, żeby nie zniechęcało. Jedynym zmartwieniem jest to, że w czasie/po jeździe na rowerze mam takie napady głodu, że jem i jem. #Aduparośnie – od kiedy więcej się ruszam, to i zwiększyła mi się oponka na brzuchu i objętość ud. Halp?

krolowanarowerze

Tagi: , , , , , , , ,