0

Jebany cweloholocaust z Chopinem

Królowa napisała 23 lut, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Rano przeczytałam o aferze komiksowej. Otóż za pieniądze ambasady w Berlinie oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych powstał komiks, który miał promować Fryderyka Chopina w niemieckich szkołach, ale zamiast do uczniów, trafił do magazynu, ponieważ okazało się, że jest kontrowersyjny i pełne wulgaryzmów. W ministerstwie zapadła decyzja, że cały nakład (który kosztował, bagatela, 30 tysięcy euro) ma zostać zniszczony. Oczywiście w takich sytuacjach wszyscy chcą komiks przeczytać, dość szybko ludzie zaczęli sobie przesyłać PDF z polską wersją językową komiksu mailem. Przeczytałam i ja. No i cóż, oczywiście media przekłamały sprawę. Nie cały komiks jest pełen wulgaryzmów, a jeden z ośmiu w antologii. W dodatku to nie sam Chopin przeklina, a albo dziennikarze albo muzyk rockowy, który gra koncert z okazji roku chopinowskiego. W innych komiksach z cyklu przekleństw nie ma, ba, w jednym nie ma w ogóle słowa o Fryderyku, bo traktuje on o chłopcu, który lubi kupować stare płyty winylowe z muzyką Breakoutu, Czerwonych gitar czy Niemena. Jeden jest o Chopinie i Mickiewiczu (co nie jest powiedziane wprost, ale rysy twarzy są charakterystyczne), którzy wynajdują maszynę niszczącą świat. Jeden o Chopinie, który jest ślepym nędzarzem, gra na ulicach, wdaje się w głupi zakład w wyniku którego traci palec. Ten narysowany przez Endo to taka bardziej impresja obrazkowa na temat muzyki, nie jakaś historyjka. Z kolei Sascha Hommer i Jan-Frederik Bandel stworzyli ciężką (choć przynajmniej czytelnie rysowaną) opowieść pod tytułem „Skowyt na cześć Chopina”. Opowiada o wtajemniczonych, którzy spotykali się tam, gdzie granice burżuazyjnego indywidualizmu zostały przerwane i gdzie narodziła się nowa kolektywna myśl – pierwszy posttonalny manifest międzynarodówki posttonalnej ogłoszony na międzynarodowym sympozjum międzynarodówki postotnalnej.
I w sumie to jest najciekawszy z tych komiksów, choć przeczytany na szybko wydaje się intelektualnym bełkotem rewolucyjnym, ale przynajmniej czymś się wyróżnia. No i się go dobrze czyta, komiks Patryka Mogilnickiego może i jest ciekawy (opowiada o jakichś perypetiach związanych z wycinaniem serca z ciała Fryderyka Chopina), ale napisy są tak zrobione, że nie chce się ich czytać – raz w poprzek, raz wzdłuż, raz na skos i mała czcionka na czarnym tle.
Ogólnie – dużo hałasu o zbiór lepszych i gorszych komiksów (w większości gorszych moim zdaniem), w tym jeden faktycznie dość żenujący – przekleństwa, rzyganie, pijaństwo, jakieś burdy… I Chopina w tym mało.

Tagi: , , ,