0

Dlaczego jesteś taka smutna?

Królowa napisała 27 sty, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Znacie to pytanie? Ja znam. Aż za dobrze. To, albo: „Dlaczego jesteś zła?”. Prześladuje mnie odkąd pamiętam – od wczesnych lat podstawówki.
Są ludzie, którzy mają uśmiech niemal na stałe wlepiony w twarz. Wieczni wesołkowie. I są ci inni, z normalną twarzą, która niekoniecznie oznacza stan smutku czy złości. Wręcz nie oznacza na ogół. Serio. Można się nie uśmiechać, a nie być smutnym. Mieć nastrój… neutralny. Zwyczajny.

Nie umiem się uśmiechnąć na komendę „uśmiechnij się”. Słabo mi wychodzi udawanie uczuć i emocji. Jestem rozbawiona, to się śmieję, nie mam się z czego śmiać, to się nie śmieję. Taka już jestem. Poważna? Może. Ja wiem, wiem, to nie wynika ze złej woli, ludzie zadają takie pytanie, bo zakładają, że jak ktoś jest smutny, to należy go pocieszyć. Ale jeszcze raz: że nie mam na twarzy radosnego uśmiechu od ucha do ucha, nie znaczy że jestem smutna. Mogę być, oczywiście, może o tym powiem, może nie, jeśli nie mówię, to przyjmij że jest ok i nie naciskaj.
Uwielbiam spędzać czas z ludźmi, z którymi się czuję dobrze nawet, jeśli nie rozmawiamy zbyt dużo.  Mogę być smutna, wesoła, poważna lub w nastroju a la rozchichotana nastolatka – nieistotne, nie muszę się tłumaczyć, jeśli nie chcę rozmawiać, mogę siedzieć na kanapie i pić wino, zechcę, to będę mówić. Tak samo ja nie wyciągam z nikogo słów, jeśli on chce ze mną tylko posiedzieć i pomilczeć. Czasem chce się pobyć z innym człowiekiem choćby w ten sposób.

A jeśli komuś przeszkadza, że idę, na przykład, na piwo i w odróżnieniu od 20 śmiejących się, gadających jedna przez drugą osób, ja siedzę i tylko obserwuję sytuację – hm, to ma problem, jeśli to impreza na którą sam zaprosił, może mnie więcej nie zapraszać, jeśli otwarta – nic nie pozostaje. Pogodzić się z sytuacją.
Naprawdę, dajcie mi być sobą, mieć swoją rzekomo „smutną” twarz, milczeć, kiedy nie mam ochoty mówić, śmiać się wtedy, kiedy mnie coś śmieszy, a nie z grzeczności, nie musieć udawać radości.

Tagi: , , , ,

 
0

Czarne worki, a w nich… trup?

Królowa napisała 8 sty, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Obudziłam się po wieczorze, w którym dość intensywnie używałam alkoholu, po czym standardowo obejrzałam zakładki w przeglądarce, zawsze to pomocne w ustalaniu przebiegu poprzedniego wieczoru. Tym razem okazało się, że mam 5 kart dotyczących serialu „Star Trek” i jedną o „Battlestar Galactica”. Hmmmm. Alkohol wzmacnia u mnie współczynnik geekowatości?
Zakochałam się. Wiecie, even the freaks need love i tak dalej, co prawda mój obiekt nigdy nie odwzajemni moich uczuć, ale to właśnie w nim kocham. I jak dorosnę, chcę być Spockiem.

Z innej beczki: parę dni temu, jeszcze jak były mrozy na podwórku pojawił się stos czarnych, foliowych worków, szczelnie zawiązanych. Oczywiście mój spaczony serialami umysł natychmiast zwizualizował sobie pocięte na kawałki zwłoki i uznał, że do mojego bloku wprowadził się Dexter Morgan. I rzeczywistość potwierdziła podejrzenia, worki leżały do czasu ocieplenia, potem podjechał kontener i worki w nim wylądowały – no wiadomo, zrobiło się cieplej i trup zacząłby śmierdzieć. Swoją drogą genialne ukrywanie zwłok, na widoku, ale nikt nie zajrzy, wszyscy pomyślą, że to śmieci :>

I jeszcze muszę, no muszę o czymś napisać, bo mnie roznosi. Otóż dzięki cynkowi Shenn nabyłam za pośrednictwem przyjaciółki koc z rękawami i jest to genialny, ale to absolutnie genialny wynalazek. Leżysz sobie pod kocykiem, ale możesz pisać, pić, jeść, bez okropnego odchylania kocyka i narażania kończyn(y) na marznięcie. I nawet nie myślę o tym, że Leonard z „The Big Bang Theory” dostał taki kocyk od Penny, rozkoszuję się swoim :)

Tagi: , , , ,

 
0

Warszawa i ja

Królowa napisała 12 cze, 2010 w kategoriach Bez kategorii

Lubię to miasto. Lubię iść peronem metra i  widzieć z jednej strony odjeżdżający pociąg, z którego wysiadłam, a z drugiej ten, który jedzie tam, skąd przyjechałam. Lubię hałas, jaki tworzą odjeżdżając.
Wracam późnym wieczorem ze spotkania przy piwie ze znajomymi, jest ciepło, jest dobrze, jest bezpiecznie. To jest moje miasto, moje tereny, znam skróty, wiem skąd jeżdżą nocne, do której jeździ metro i tramwaje, wiem ile czasu zajmie mi droga do domu. Idę sama, w lekkiej sukience i czuję się bezpiecznie. Bo jestem u siebie. Bo tu się urodziłam, tu się wychowałam, tu mieszkam i pracuję – jestem stąd. Jestem autochtonem. („Tubylec” brzmi jakoś dziwnie, nie jestem kimś, kto bywa, jestem kimś, kto jest).
Metro ze świstem odjeżdża, ja wjeżdżam schodami ruchomymi na powierzchnię, wychodzę, zaciągam się nocnym powietrzem, patrzę na Pałac Kultury, na którym jaśnieje już tylko zegar i światełko dla samolotów, bo inne światła są zgaszone. Co jest dla mnie tylko wyznacznikiem tego, jak późno jest. Znajome neony i znajome godziny ich gaszenia. Znajome ulice i bramy. Cykl zapalania się i gaśnięcia pomarańczowego światła w banku na dole bloku, wzdłuż którego muszę przejść, żeby dotrzeć do swojej bramy. I szum maszyny polewającej rozpalone upałem ulice mojego miasta. Miasto, masa, maszyna.
Mam to miasto we krwi, ono ma w sobie moją krew. Dobranoc, Warszawo.

Tagi: , , , ,

 
0

blipiwokraków

Królowa napisała 28 cze, 2009 w kategoriach Bez kategorii

Spotkanie przy piwie użytkowników serwisu blip.pl. Tym razem było nas ponad 30 osób. Tłum. Piwo, rozmowy, mnóstwo zdjęć, ajfonów, laptopy, ajpody, koszulki, kapelusze, obiektywy, przytulania – taka impreza :-)
podziękowania:
^manowce, ^datrio i ^kali187 za  wspólną drogę do Krakowa
Datrio dodatkowo zapewnił naszej trójce bardzo żywe emocje, udając że się spóźnia na dworzec, a to on miał bilety na pociąg
Kali zrobił świetne zdjęcia.
podziękowania też dla ^koza za zachęcanie mnie do próbowania rzadkich piw w Omercie, gdzie piliśmy
dla ^sawb za smycz i dla wszystkich, którzy próbowali mi przyczepić ją do komórki (udało się ^datrio)
dla ^kashmir, ^elfiatko, ^necianeta89 – krótkie, ale miłe rozmowy
dla ^njet za kontakt do wiadomokogo i rozmowę na parapecie
dla wszystkich innych, których nie pamiętam z imienia/nicka- za rozmowy, za atmosferę, za łyczka piwa (namiętnie próbowałam któregoś z tych 100 piw próbując odrobinę od każdego, kto dał mi się napić z jego kufla)
antypodziękowania dla ^lichurec, co to za zabieranie bransoletek :P

Miło  było. Co prawda czerwone szpilki to bardzo niedobre obuwie na chodzenie po Kazimierzu, ale ojtam.
#dziękizawczoraj, tradycyjnie
ja i ecce

foto: kali187

Tagi: , , ,