Love and Other Drugs

Królowa napisała 18 lut, 2011 w kategoriach Bez kategorii

Taki sympatyczny, trochę naiwny, ale słodki film o miłości. Jake Gyllenhaal gra młodego, wyszczekanego niedoszłego studenta medycyny, który został przedstawicielem handlowym Pfizera. Wciska lekarzom Zoloft zamiast Prozacu (choć to niełatwe, bo to czasy, kiedy jeszcze Prozac trzymał się świetnie), jeździ po kraju, odnosi sukcesy czy to w życiu zawodowym, czy w zaliczaniu kolejnych lasek. Ale oto, tadam, poznaje niezwykłą dziewczynę – artystkę (choć tak naprawdę trudno powiedzieć z czego dziewczyna żyje), która ma śliczny uśmiech i Parkinsona. Najpierw jest tylko seks, potem seks i związek, potem w związku pojawiają się problemy, wiadomo. W tym czasie Pfizer wymyśla Viagrę i kariera głównego bohatera się rozwija. I właśnie tu pierwsze rozczarowanie – jak obejrzałam trailer filmu, myślałam, że trochę więcej opowie on o tych czasach rewolucji farmaceutyczno-seksualnej, o tym, jak Viagra zmieniła Amerykę, blablabla. A tu jednak kilka migawek z dzienników telewizyjnych, jedna scena z radosnymi kobietami, opowiadającymi jak się cieszą, ze ich facetom staje i właściwie tyle, wątek romansu zdecydowanie nie pozwala innym się rozwinąć. I tak naprawdę mam wrażenie, że ten Jamie mógłby być kimkolwiek, bo to jest po prostu film o zakochanych ludziach, a nie o przedstawicielach handlowych i ich życiu. Drugie rozczarowanie dotyczy choroby głównej bohaterki, ale tu nic nie napiszę, bo za wiele fabuły bym zdradziła, a mimo wszystko film jest z kategorii „można obejrzeć”, więc nie chcę zniechęcać spoilerowaniem :)
A warto choćby ze względu na Anne Hathaway. Jest przede wszystkim niesamowicie śliczna w tym filmie, a jej bohaterka ma charakter, to nie jest pusta niunia, to zdecydowana, bezczelna, silna, niezależna dziewczyna, miło popatrzeć.

Tagi: , , ,

Odpowiedz