Królowa napisała 31 sty, 2011 w kategoriach
rozdrapywanie,
sennik
Na last.fm, serwisie społecznościowym dla fanów muzyki, należę do grupy „People who listen to music while they’re sleeping, especially at times when they…„. I owszem, słucham często muzyki leżąc w łóżku, w tym częściowo śpiąc. Bo bezsenność, to coś, co mi się przydarza, a jak już mam leżeć w łóżku przewracając się z boku na bok, to mogę to robić ze słuchawkami w uszach, przyjemniej, nie? A słuchanie muzyki w łóżku, po ciemku, w nocy to coś zupełnie innego niż w innych okolicznościach. Bo na ulicy odpalam iPoda żeby zagłuszyć muzyką żebraków, te bezczelne staruszki, które cię zachodzą niespodziewanie z żałośnie fałszywym tekstem, że chcą na bilet tramwajowy, żeby dojechać do Centrum. Żeby zagłuszyć wyjące dzieci. Gadających do siebie wariatów. Paplające nastolatki i paniusie po 40-stce. Napuszonych biznesmenów w tanich garniturkach. I tak dalej. (Tak, dobrze się wam wydaje, nie lubię ludzi). W pracy słuchawki na uszach pozwalają mi się trochę odciąć od papki z telewizora, skupić na własnym rytmie pracy. W pracy z domu to samo, nierzadka jest sytuacja, kiedy mam włączony telewizor z opcją „mute” i tylko zerkam na żółte paski, a w uszach mam zupełnie co innego niż głos prezenterki. A jak muzyka w domu, ale nie w czasie pracy, to wiadomo, do tego, żeby się milej ziemniory obierało. Albo żeby potańczyć z dziećmi. Albo w ogóle tylko dla dzieci (vide kultowe w rodzinie: „mamaaaa, puść rajsztajn”, dwuletniego Tomka). W każdym razie do muzyki, która gdzieś leci w tle życia rodzinnego się nie przykłada uwagi.
Natomiast jak się leży samemu w łóżku. I jest ciemno i wygodnie, więc się nie czuje żadnych bodźców, jedynie skupia uwagę na tym, co wlatuje do uszu. Wtedy – O, wtedy to co innego. Wtedy się okazuje, że płyta przesłuchana już wiele razy, polubiona, owszem, ale tak po prostu polubiona, podana w takich okolicznościach smakuje zupełnie inaczej. Inaczej działa. Wywołuje emocje, których się nie spodziewam. A że ja lubię emocje, karmię się nimi, żyć bez nich nie mogę. Nawet jak to strach.
I jako bonus. Nie każdemu podpasuje, wiem. I nikt tego nie odbierze tak samo jak ja. W tym w sumie cały urok muzyki, n’est-ce pas?
Tagi: emocje, insomnia, muzyka, noc, styl życia
Królowa napisała 28 paź, 2010 w kategoriach
miasto,
sennik
Kiepsko dziś spałam, całą noc się budziłam co chwilę, a nad ranem przyśniło mi się, że nie mogę spać, więc postanawiam wstać wcześniej i okazało się, że wybuchła w Polsce wojna i trzeba się ewakuować z miasta w jakimś bardzo krótkim czasie. Mieszkałam z rodziną, w ogóle jakąś inną, liczną, jakieś ciotki, babki, to nie była moja normalna rodzina, czyli ja i dzieci, wszyscy się nieco chaotycznie pakowali, ja w ostatniej chwili wpadłam do spiżarni (tak naprawdę nie mam tu żadnej spiżarni…) i zgarnęłam jakiś garnek, a do niego wsadziłam kaszę, ryż i makaron, a jak wybiegłam okazało się, że oni wszyscy już pojechali na dół windą (razem z moimi dziećmi), a że to 11 piętro, to trochę trwało, zanim winda wróciła i zanim ja jechałam i jeszcze spotkałam już ekipę facetów, którzy sprawdzali czy blok jest pusty, czy już wszyscy wyszli i wypadłam na dole z bloku i się okazało, że tej mojej rodziny nigdzie nie widać i biegałam przerażona po ulicach i nigdzie ich nie było widać, jakby przez te dwie minuty się rozpłynęli w powietrzu. I tak z tym garnkiem w objęciach uświadomiłam sobie, że nawet nie wzięłam torebki, portfela, dokumentów, nic ważnego, tylko popylam z idiotycznym garnkiem, a cała moja rodzina mnie zostawiła.
Tagi: sny
Królowa napisała 8 paź, 2009 w kategoriach
sennik
Zbigniew Hołdys założył sobie konto na blipie. Pisał wczoraj dużo, czytałam, nawet coś skomentowałam. Zaś w życiu realnym kupiłam sobie sofę.
A że moje sny bardzo często odtwarzają w nieco zmienionej formie to, co mi się przydarza na jawie, to przyśnił mi się Hołdys siedzący na mojej nowej sofie (chociaż fizycznie jej nie mam jeszcze w domu, przywiozą za jakiś czas) i używający mojego maka (coś takiego! MOJEGO maczka kochanego). W ogóle byłam zła na niego, że tak siedzi, bo miał do mnie przyjść ukochany i myślałam sobie, że żeby się spokojnie poprzytulać, będę go musiała przyjąć w kuchni i w ogóle co on powie na tego Hołdysa na sofie. A tymczasem siedziałam koło niego i coś robiliśmy na moim komputerze, on komentował programy, które mam w docku i podpiął sobie myszkę (a ja albo używałam touchpada albo drugiej myszki, nie pamiętam dokładnie).
Sen się urwał zanim przyszedł mój luby, który oczywiście bardzo się uśmiał z mojego dziwacznego snu. I zrobił nam kawy :-)
Tagi: mężczyźni, sny, zakupy
Królowa napisała 14 sie, 2009 w kategoriach
sennik
Śniło mi się że zaczynałam być sławna. Zaczynałam być celebrytką. I ktoś postanowił mi zaszkodzić i upublicznił nagrania z mojego mikrofonu. Śpiewałam bowiem sobie z piosenkami słuchanymi na iPodzie, kiedy prowadziłam korytarzami studia gwiazdy biorące udział w jakimś programie typu „Taniec z gwiazdami” (acz niekoniecznie to właśnie o ten chodziło). Jak doszło do tego, że sama zaczęłam być znana – nie wiem. W każdym razie ponieważ śpiewać nie umiem, to nagrania były na poziomie Mandaryny w Sopocie.
Ciekawy sen.
Tagi: sny