0

Muffiny krówkowe

Królowa napisała 29 sty, 2011 w kategoriach blip, historie kuchenne

Miałam w domu od dawna stare, skamieniałe krówki i żadnego pomysłu na to, co z nimi zrobić. Natchnęła mnie Felinity, napisawszy na blipie o muffinach toffi. Wzięłam krówki, wsadziłam do kąpieli wodnej, zrobiłam ciasto na muffiny (takie banalne, 2 szklanki mąki, łyżeczka proszku do pieczenia, cukier  - w przepisie było pół szklanki, ale zredukowałam tą ilość, myśląc o słodyczy krówek, wzięłam tak na oko, między 1/4 a 1/2 szklanki, łyżka kakao, szklanka mleka, około pół szklanki oleju – też lałam na oko, jajko). Zajrzałam do krówek w kąpieli wodnej. Wyglądały identycznie, jak na początku. Pogadałam chwilę na gadu, sprawdziłam nowości na Facebooku. Zajrzałam do krówek. Hm. (Tak, wciąż bez zmian). Zrobiłam eksperyment z mikrofalówką i jedną krówką. Wyglądało zabawnie – krówka przez 56 sekund miała kształt kostki, a potem w ułamku sekundy rozpłynęła się po dnie miseczki, powodując moje nerwowe otworzenie drzwiczek. Okazało się, że się nie stopiła, a jedynie zmieniła na sekundę stan skupienia, a potem zastygła w innym kształcie. Zajrzałam do tych w kąpieli wodnej. Wciąż były idealnymi kostkami, ale odrobinę zmiękły, dzięki czemu udało mi się je pokroić na kawałeczki nożem (wcześniej musiałabym zdecydowanie użyć siekiery). Zmieszałam składniki ciasta suche z mokrymi, dorzuciłam krówkową krajankę, wsadziłam do formy i do piekarnika. Muffiny się teoretycznie piecze 15 minut w temperaturze 200 stopni, ja piekłam w około 200, około 15 minut, czyli znów czynnik „na oko”, a w moim przypadku konkretniej „na jednego papierosa i jeszcze chwilkę”. I tak oto. Słodkie wyszły, bardzo słodkie, dobre do czarnej, gorzkiej herbaty. A skubane krówki wcale się tak bardzo nie rozpuściły, przynajmniej nie wszystkie, te na wierzchu owszem, ale te ze środka często do rozgryzania. Ale całość bdb, więc nie narzekam. Mam już sposób na stare krówki :)

Tagi: ,

 
2

Co lubię

Królowa napisała 24 wrz, 2010 w kategoriach blip, ogólne, rozdrapywanie

Taka zabawa blogowa – łańcuszek. Każdy pisze swoje i wpisuje komu przekazuje pałeczkę.
Nie przepadam, sensu mają mało te wyliczanki, ale mnie Luca wywołała do tablicy, to nie chcę przerywać zabawy ;)
Oto kolejne ogniwo blogerskiego łańcuszka  - wyliczanki pt. „Co lubię”. Zasady: szczerze, spontanicznie, 10 rzeczy.

1. Lubię swoje dzieci
(boooring, wiem. ale naprawdę je lubię, oprócz tego, że kocham najmocniej na świecie)
2. Lubię się uczyć
(ogólnie – nowych rzeczy, ostatnio kręci mnie programowanie i rzucam się a to na Objective-C, a to na Ruby)
3. Lubię seks
(i nie wstydzę się przyznać do tego publicznie, tak)
4. Lubię odkurzać, zmywać i gotować
(dwa pierwsze zawsze, to ostatnie to nowość, zawsze mówiłam że nie cierpię tej czynnośći, a ku swojemu zaskoczeniu ostatnio mi się to zmieniło, co pewnie widać po częstym używaniu przeze mnie kategori wpisów „historie kuchenne”)
5. Lubię czytać
(to nie do końca prawda… ja to kocham, ale niech będzie)
6. Lubię tworzyć
(pisać… stwarzać jakieś kawałki świata, ostatnio zaangażowałam się mocno w rozkręcenie projektu Blipoteki – blipowej biblioteki, dłubię w biżuterii, tworzę sobie aranżacje na korkowej tablicy, organizuję sobie przestrzeń życiową drobnymi aranżacjami mieszkania, hoduję zioła, co jest też formą tworzenia, z małego pędu wyrasta półmetrowa bazylia…)
7. Lubię internet
(no to trochę jak przy czytaniu, bardziej kocham)
8. Lubię pracować
(tak, tak, serio. nie, nie jestem uzależniona. chyba nie. nie. no może odrobinkę)
9.  Lubię się kłócić
(dyskutować, flejmować, wymyślać argumenty, wygrywać, przegrywać, obalać czyjeś założenia albo przyznawać rację, lubię to, że każdy ma inne spojrzenie na świat i móc z nim o tym porozmawiać)
10. Lubię ŻYĆ
(tak po prostu. móc robić wszystko to, co lubię i wzmacniać się, robiąc to, czego nie lubię. dowiadywać się co lubię, a czego nie. zmieniać. rozwijać się. starzeć. doświadczać. czuć. kochać. myśleć.)

No. To by było na tyle. A ja rzucam pałeczkę Szatanielicy.

Tagi: , , , , , , ,

 
1

Ostatnie promienie lata i poszukiwanie skarbów

Królowa napisała 5 wrz, 2010 w kategoriach blip, miasto

Zaczęliśmy dzień od zrobienia w mieszkaniu zaciemnienia.. Nie, nie tak. Dzieci zaczęły od budowania z Lego, a ja od przeczytania internetu. Potem zrobiliśmy pyszne śniadanko, zaciemnienie w pokoju i odpaliliśmy Piotrusia Pana, czyli film „Hook”. Ale ładne słońce przebijało się przez zasłony i w pół godzinie oglądania stwierdziłam, że warto iść na jakiś spacer, acz że samej mi się nie chce. Zapytałam Harrego na czacie, zapytałam inną znajomą smsowo, rzuciłam hasło na blipie i zebrała się ekipa: Luca, Harry, Elpanda i my. Spotkaliśmy się przy fontannie na placu na Rozdrożu, a potem ruszyliśmy do parku Ujazdowskiego. Było ciepło, kolorowo i wesoło, obawiam się, że to ostatni taki letni weekend. Dzieci szalały na placu zabaw, my zrobiliśmy cygańskie obozowisko na trawniku, gdzie niczym grupa cyrkowców żonglowaliśmy piłeczkami, kręciliśmy pojkami, robiliśmy zdjęcia sobie i dinozaurom dzieci, jedliśmy słone paluszki popijając wodą z bidonu ze świnką Peppą. Dekadenci XXI wieku.

No a w międzyczasie zrobiliśmy w różnym składzie i konfiguracji trzy skrzynki geocache, w tym ja dwie, zabawa mi się bardzo spodobała, tym bardziej Tomkowi i Mai (głównie pewnie ze względu na zabawki w keszach :P) i już wiem, że złapałam bakcyla, przeszukałam wieczorem pół mieszkania w poszukiwaniu malutkich zabaweczek, pudełeczek na skrzynki oraz krótkich ołówków :D
Po spacerze Harry wrócił z nami do domu, usmażyliśmy górę naleśników – pierwszy raz udało mi się zrobić tyle ciasta, żeby wszyscy (2 osoby dorosłe i dwójka dzieci z dobrym apetytem!) się najedli i jeszcze kilka sztuk zostało. Potem dzieci spać, my dwa odcinki Ghost in the Shell…
Bardzo ciepły, wesoły i miły czas. Tak powinien wyglądać dobry weekendowy dzień.

Tagi: , , , ,

 
3

Warszawa i ja

Królowa napisała 12 cze, 2010 w kategoriach blip, impreza, miasto

Lubię to miasto. Lubię iść peronem metra i  widzieć z jednej strony odjeżdżający pociąg, z którego wysiadłam, a z drugiej ten, który jedzie tam, skąd przyjechałam. Lubię hałas, jaki tworzą odjeżdżając.
Wracam późnym wieczorem ze spotkania przy piwie ze znajomymi, jest ciepło, jest dobrze, jest bezpiecznie. To jest moje miasto, moje tereny, znam skróty, wiem skąd jeżdżą nocne, do której jeździ metro i tramwaje, wiem ile czasu zajmie mi droga do domu. Idę sama, w lekkiej sukience i czuję się bezpiecznie. Bo jestem u siebie. Bo tu się urodziłam, tu się wychowałam, tu mieszkam i pracuję – jestem stąd. Jestem autochtonem. („Tubylec” brzmi jakoś dziwnie, nie jestem kimś, kto bywa, jestem kimś, kto jest).
Metro ze świstem odjeżdża, ja wjeżdżam schodami ruchomymi na powierzchnię, wychodzę, zaciągam się nocnym powietrzem, patrzę na Pałac Kultury, na którym jaśnieje już tylko zegar i światełko dla samolotów, bo inne światła są zgaszone. Co jest dla mnie tylko wyznacznikiem tego, jak późno jest. Znajome neony i znajome godziny ich gaszenia. Znajome ulice i bramy. Cykl zapalania się i gaśnięcia pomarańczowego światła w banku na dole bloku, wzdłuż którego muszę przejść, żeby dotrzeć do swojej bramy. I szum maszyny polewającej rozpalone upałem ulice mojego miasta. Miasto, masa, maszyna.
Mam to miasto we krwi, ono ma w sobie moją krew. Dobranoc, Warszawo.

Tagi: , , , ,

 
1

Przyszła wiosna baronowo

Królowa napisała 2 kwi, 2010 w kategoriach blip, ogólne, rozdrapywanie

Wzloty. Upadki. Przyszła wiosna i rozłożyła mnie na łopatki. Kicham, mam katar, nie jem przez 4 dni, to znów rzucam się na jedzenie jak oszalała. Czuję się jakbym miała gorączkę, choć termometr twardo pokazuje normalną ciepłotę ciała. Chodzę regularnie pić i spotykać się z ciekawymi ludźmi, daje to pewne poczucie rytmu, poza tymi dniami rytm jest nierówny, zaburzony, chaotyczny. Od entuzjazmu i zapału po apatię, lęk, zagubienie. Ludzi się patrzą, ludzie dzwonią, ludzie mówią, proszą, dziękują, chcą wejść w interakcję, każda interakcja jest problematyczna, nigdy nie wiadomo, co się stanie. Giną mi rzeczy, zapodział się gdzieś pilot (i tak mało telewizji oglądam), zaginęła pewna ilość kolczyków, giną mmsy wysyłane na Blipa (ode mnie wychodzą, tam nie przychodzą, giną w nieokreślonej przestrzeni cyfrowej), znikają gumki i wsuwki do włosów, gubię rachubę czasu, gubię się w tym co czuję. Powoli zapominam, uczę się żyć bez, z, pomiędzy. Robię zdjęcia, piszę, dokumentuję, zbieram. Pracuję. Bywam niewidzialna wtedy (pozdro, Kali), oh, well. Bywa. Prowadzę rozmowy na Skype, które mają być flirtem, a rozwijają się w bardzo pouczające rozmowy o tematyce zupełnie mi obcej, więc się mnóstwa rzeczy uczę. Dobre to jest. Dobre i rozwijające.

Staram się. Jak najlepiej z mojego punktu widzenia. Chrzanić punkt widzenia innych, zawsze będzie ktoś, komu się nie spodoba. Robię sobie dobrze, bo siebie najbardziej kocham. O siebie najbardziej muszę dbać. Kochanie innych jest też dbaniem o siebie i kochaniem siebie.

I nigdy nie polubię pisania raportów

Tagi: , , , , , , ,

 
1

Tuż po…

Królowa napisała 1 sty, 2010 w kategoriach blip, impreza, powiedzono, rozdrapywanie

…myślę sobie że to będzie dobry rok. Bo oto się spotkaliśmy, kochaliśmy, przywiozłeś szampana i drobne zakupy, dzieci się nie obudziły od tych głośnych fajerwerków, oboje mamy dobrą pracę, jesteśmy raczej zdrowi, kochamy się, wspieramy, jesteśmy silni, odpowiedzialni, piękni. Ok, może to ja jestem piękna, a Ty jesteś ten silny, nieistotne, dobrze nam ze sobą.

Fajerwerki, muzyka z YouTube, irc, gg, blip, rozmowy radosne i nieco smutniejsze, zazdrość, chwalenie się, przyjaźń, miłość, alkohol, papierosy, dyskusje w statusach na Facebooku, przerażenie psa, sen dzieci, karetki, miasto oddycha, my oddychamy, nawet jak chwilami nam zapiera dech z rozkoszy, nawet jak wstrzymujemy oddech, żeby dzieci nie obudzić.

Zaczerpnij powietrza. O, widzisz? Możemy wszystko. I wszystko nam się uda. „”Chcę” „Ja też chcę”. I to jest
- żeby za rok też Sylwester razem
- tak. chcę. będzie tak
- ja też chcę. będzie tak

Zaklinamy rzeczywistość, choć nie znamy przyszłości. Ale… to od nas wszystko zależy, czyż nie?

* literówki, infantylizm, idealizm i takie inne niech mi będzie wybaczone – dużo szampana i endorfin ;-)

Tagi: , , , , , ,

 
7

blipiwokraków

Królowa napisała 28 cze, 2009 w kategoriach blip, impreza

Spotkanie przy piwie użytkowników serwisu blip.pl. Tym razem było nas ponad 30 osób. Tłum. Piwo, rozmowy, mnóstwo zdjęć, ajfonów, laptopy, ajpody, koszulki, kapelusze, obiektywy, przytulania – taka impreza :-)
podziękowania:
^manowce, ^datrio i ^kali187 za  wspólną drogę do Krakowa
Datrio dodatkowo zapewnił naszej trójce bardzo żywe emocje, udając że się spóźnia na dworzec, a to on miał bilety na pociąg
Kali zrobił świetne zdjęcia.
podziękowania też dla ^koza za zachęcanie mnie do próbowania rzadkich piw w Omercie, gdzie piliśmy
dla ^sawb za smycz i dla wszystkich, którzy próbowali mi przyczepić ją do komórki (udało się ^datrio)
dla ^kashmir, ^elfiatko, ^necianeta89 – krótkie, ale miłe rozmowy
dla ^njet za kontakt do wiadomokogo i rozmowę na parapecie
dla wszystkich innych, których nie pamiętam z imienia/nicka- za rozmowy, za atmosferę, za łyczka piwa (namiętnie próbowałam któregoś z tych 100 piw próbując odrobinę od każdego, kto dał mi się napić z jego kufla)
antypodziękowania dla ^lichurec, co to za zabieranie bransoletek :P

Miło  było. Co prawda czerwone szpilki to bardzo niedobre obuwie na chodzenie po Kazimierzu, ale ojtam.
#dziękizawczoraj, tradycyjnie
ja i ecce

foto: kali187

Tagi: , , ,