A co ciebie obchodzi, co myślą inni, czyli recenzje dwóch ksiażek

Królowa napisała 4 lip, 2009 w kategoriach Bez kategorii

1.
Richard P. Feynman
„A co ciebie odchodzi, co myślą inni?” czyli Dalsze przygody ciekawego człowieka
Stąd podtytuł tego bloga oczywiście. Potrzebowałam książki do pociągu,  weszłam do Empiku, kupiłam, bo znane nazwisko („Feynmana Wykłady z Fizyki” od paru lat są na liście do przeczytania). Wciągające niesamowicie. Przeczytałam praktycznie całą w 3 godziny. Lekkie, szalenie  ciekawe, inteligentne, zabawne. Mniam. Wbrew notce wydawcy na okładce, najlepszy fragment to wcale  nie ten o Warszawie, jest wiele innych smakowitszych opowieści.
A skoro mówimy o smaku, to:

2. Sylwia Chutnik „Kieszonkowy atlas kobiet”
Kieszonkowy zaiste. Kupiony z tych samych powodów co Feynmann, przed inną podróżą. Co wspólnego ze smakiem? Niesmak. Pojawia się niestety bardzo często w czasie czytania. Detaliczny opis poronienia, samookaleczeń, szorowania kibla. Nie wiem, może ja jestem staroświecka, ale opisy „pęcherza z zarodkiem”, który jak „pierścionek z przezroczystym oczkiem” wypada spomiędzy nóg bohaterki nie wydają mi się literaturą wysokich lotów. Nie spodziewałam się zresztą takowej, ale ta książka dla mnie jest tylko feministycznym bełkotem. Matki Polki, Gospodynie Domowe, Bazarówy – Królowe Ogniska Domowego.
„A Polska Matka, wiadomo, nie umiera ot  tak sobie, tlyko wstępuje do nieba. Normalnie bez biletu, na cwaniaka, siada na odkurzacz okrakiem i pędzi na samą górę. Tam przybija piątkę z Maryją i leci zmywać naczynia po ostatniej wieczerzy. A jeszcze grdera pod nosem /…/”
Ten fragment przeczytałam w księgarni, rozśmieszył mnie i postanowiłam kupić. Zabawne… jako ten jeden cytat. Niestety większość „atlasu” składa się z takich pełnych goryczy i frustracji wynurzeń.
A ja może dziwna jestem, ale uważam że każdy jest kowalem własnego losu i skoro ktoś  tkwi w danej robi, to widać się w niej spełnia. I literatura zaangażowana pokazująca jak biedne są kobiety w tym patriarchalnym świecie do mnie nie przemawia. Gdybyż jeszcze forma była przystępna. Ale te opisy płodu… Sorry, nie da się. Brzydliwa nie jestem, mogę czytać o wypruwaniu flaków na policja.pl i jeść śniadanie, ale od literatury oczekuję czegoś więcej.

Tagi: ,

Odpowiedz